Type and press Enter.

Polski przewodnik po Wersalu

Wsród drukowanych przewodników po Wersalu krążą opowieści, że dwunastoletni Ludwik XIV po przybyciu do Wersalu tak zachwycił się pałacem ojca i przyległymi terenami, gdzie cieszył się swoimi pierwszymi, samodzielnymi polowaniami, że z sentymentu budując nowy pałac kazał zachować ruderę papy. Polski przewodnik po Wersalu, zapraszam, poprowadzę.

Ludwik XIV widział Wersal nie w wieku 12 lat,

a znacznie wcześniej, kiedy stary kazał tam przenieść trzyletniego brzdąca z obawy przed szalejącą w Saint-Germain-en-Laye zarazą. Nie wydaje się, żeby zabrany z przyjaznego dworu szczególnie miło wspominał pobyt w „domku z kart”, który nie był przystosowany do potrzeb dworu. Generalnie dla dziewczyn i dzieci miejsca nie było. Kurnik, jak go nazywano, wywoływał niezliczone kpiny. Król Ojciec wspomniał z sentymentem, że wybudowano go na wzgórzu, w miejscu wiatraka, który zniknął. Wiatrak zniknął, wiatr pozostał – usłyszał w odpowiedzi.

Jeszcze lepsze są te czarujące, wyświechtane, sentymentalne baśnie, że Le Roi Soleil kazał pałacyk zachować ze względu na pamięć o ojcu i wspólnych z ojcem polowaniach.

Ojcem Ludwikowi bardziej był kardynał Mazarin.

Biologicznego prawie nie pamiętał, bo ten zmarł, kiedy Ludwik XIV miał niecałe 5 lat, a dokładnie 4 lata i 8 miesięcy. Polowali wspólnie na dziki? Na jelenie? Czy na łosie? Dla kolegi pytam! Dziecko mu się rodzi niedługo i pyta, w co się bawić.

Colbert – zawsze pragmatyczny i prawie zawsze szczery – mówił wprost, że król postanowił obiekt zburzyć. Są kwity, które jasno wskazują, że decyzja o wyburzeniu pałacyku ojca zapadła, ale została cofnięta gdzieś pomiędzy majem a listopadem 1669. Nie zburzył, bo nie miał szmalu. Wtedy jeszcze nie miał. Bardziej interesujące jest, dlaczego – choć wtedy „cały świat paryski” budował już z modnego kamienia – Ludwik nakazał zachować cegłę, albo dlaczego kazał zbudować sobie klatkę schodową, choć i tak korzystał z tej klatki dla królowej.

Polski, Licencjonowany przewodnik po Paryżu i Wersalu. Zapraszam do Wersalu – opowiem.

Dla leniwych meleksy do Trianon. Tam się działo po chińsku na ścianach…